Bardzo dawno temu, w czasach gdy jeszcze niewielu ludzi potrafiło czytać, a pozostali znali tylko niektóre litery, Bogusław Polch wykonał „Salto Śmierci”. Tzn. nie tyle skoczył z obrotem i skręcił kark ile wyrysował komiks pod tym tytułem. Salto było ostatnią odsłoną czteroczęściowej miniserii przygód Kapitana Żbika, popełnioną wespół z Władkiem Krupką w roku 1972. W superskrócie quadrologia opowiadała o trzech cyrkowych akrobatach, którzy kradli aż wpadli. Fabuła była na tyle atrakcyjna, że na jej motywach powstał jeden z odcinków przygód Borewicza - „Skok śmierci”. Od strony graficznej Salto jest klasycznym przykładem wczesno-polchowskiego realizmu szczegółowego, czyli kalendarz na ścianie ma wypisane wszystkie dni, paczka fajek ma banderolę i logo a na stole leży magazyn „Burda”. Podobno Bogusław dostawał za jeden album siano równowartości ceny Fiata 125p, lecz go nie kupował bo nie miał talonów. Szkoda bo odcinki były cztery więc miałby 4 Fiaty. Na tym właściwie kończy się beztroska część życia tego nieszczęsnego komiksu. 10 lat po pierwszym wydaniu przyszedł czas na reedycję. Niestety jak to zwykło bywać w czasach peerelowskiego burdelu - oryginały zaginęły. Uradzono zatem, że komiks trzeba zrobić raz jeszcze. Bogusław nie zgodził się kalkować swoich rysunków (pewnie dlatego że i tak nie miał talonów), więc robotą zajął się pan Mietek z portierni co malował zajebiste chusty rezerwistom. Mietek, choć zdolny, miał w piórniku tylko grube chińskie pisaki, mające się tak do superaśniutko-cieniutkich pisaczków Bogusława jak tył od Jelcza do przodu Ferrari. Efekt był taki jak na załączonych obrazkach:![]() |
| Oryginał z 1972 i wydanie II z 1982 |
Minęło lat kilka. Zły jednak nie spał, bo w nie wiadomo którą już rocznicę wiadomego wydarzenia z 82, wydawnictwo Murator postanawiło wykonać raz jeszcze salto śmierci dołączając komiks jako bezpłatny dodatek do Super Expressu. Niewątpliwym bonusem tej edycji stał się występ Kapitana Żbika w reklamie. Na ostatniej stronie Żbik mówi: „W każdy wtorek melduję się w SUPER ESPRESSIE!” To niestety jedyny bonus tego kuriozum. Wydawnictwo z góry zakładając oczywiste straty finansowe druknęło całość na ekonomicznym papierze gazetowym 126-go gatunku. Szmatławy efekt końcowy przebił wszystkie poprzednie dokonania związane z dziełem Bogusława bo na dokładkę każdą planszę rozciągnięto w pionie o 16mm przez co wszyscy bohaterowie znacznie poprawili swój indeks BMI.
![]() | |||||
| Oryginał z 1972 i edycja z SuperExpressu | |
gogoman



Gogomanie - już można?
OdpowiedzUsuńWiem, że jako Twój osobisty doradca od niczego, będę nieobiektywny, ale przyznaję, że jest śmiesznie. Mimo tego, że nie ma rymów, nawet tego trzynastego historia "Salta śmierci" jawi się mi jako żywa.
I najważniejsze - czy text o Chriście jest już na warsztacie?
pzdr
Jako mój osobisty doradca od wszystkiego powinieneś wiedzieć że tekst o Chriście jest na tapecie już od 3 lat. Ciągle jednak nie może wyjść poza fazę teoretyczną głównie dlatego, że nie mogłem dostać karteczek samoprzylepnych w moim ulubionym kolorze. No a bez karteczek nie mogę zaznaczać stron w komiksach Christy.
OdpowiedzUsuń